Co mi przeszkadza


W krytyce szkoły warto oddzielić realne zagrożenia od pozornych. Sam zbyt często skupiałem się na tych drugich. Dlatego postanowiłem napisać, co mi we współczesnej edukacji szkolnej przeszkadza, a jakie rzeczy jednak nie tak bardzo - choć zdarzało mi się w emfazie je atakować. Nie można jednak walczyć ze wszystkim. A zatem: 
Nie przeszkadają mi testy - to szybkie i efektywne narzędzia do sprawdzenia, ile danych udało nam się przyswoić. Oczywiście same dane to nie wiedza - niemniej ich posiadanie jest warunkiem koniecznym (choć nie wystarczającym), by zbudować z nich informacje, a te przekuć na trwałą wiedzę. Zauważyłem, że rozwiązywanie testów może dostarczać uczestnikom dużo satysfakcji (wykorzystuję do tego aplikacje cyfrowe typu quizziz), uruchamiają sie emocje, które bardzo sprzyjaja zapamiętywaniu. Można powiedzieć - ale czemu to służy? Według mnie - uaktywnia mózg, ćwiczy pamięć RAM, 
Nie przeszkadzają mi stopnie - o ile traktowane są jako rodzaj krótkiej informacji zwrotnej, a nie narzędzie stygmatyzowania, karania czy nagradzania (czyli manifestowania wyższej pozycji w hierarchii). Stopień (celowo nie używam słowa ocena - bo ta ma inny wydźwięk) jest jedynie wskazówką pokazującą, w którym miejscu jesteśmy. Ułatwić może orientację w gąszczu informacji. Oczywiście lepiej wyrazić to za pomocą procentów (opanowałeś 85% danych), ale także przełożenie tych procentów na liczbę czy literę nie wydaje mi się zabiegiem specjalnie szkodliwym. O ile oczywiście, podkreślam, nie nadajemy stopniom zbyt dużego znaczenia. Po prostu przekazujemy wynik uczniom - a on zrobi z tym, co chce. 
Nie przeszkadzają mi wykłady - o ile zachowane są rozsądne proporcje. Oczywiście najlepiej gdyby uczniowie uzyskiwali je w wyniku samodzielnych poszukiwań, w sposób aktywny - ale wprowadzenie nauczyciela może dać solidne punkty oparcia dla własnych odkryć. W określonym obszarze nauczyciel ma zazwyczaj więcej danych - dlaczego zatem miałby się nimi nie dzielić? W końcu edukacja to dzielenie się - jeśli coś wiem na jakiś temat i są chętni, by tego słuchać - to o tym opowiadam. Optymalnie gdyby ten przekaz przebiegał w dwie strony - i także uczniowie przekazywaliby dane, które posiadają nauczycielowi. Ale w samej transmisji nie ma niczego szkodliwego. W końcu niezwykle dużo nauczyłem się oglądając wykłady innych na youtubie. 
Nie przeszkadają mi lekcje - czyli zajęciach zamkniętych czasowo (mających określony początek i koniec), podczas których realizujemy pewną partię materiału. To po prostu sposób na zarządzanie czasem. Oczywiście takie lekcje mogą być dłuższe czy krótsze (tu powinna być spora elastyczność) - ale ich istnienie wprowadza pewną przewidywalność i pomaga uczniom w organizowaniu własnej edukacji. 
Nie przeszkadzają mi podręczniki. To pewne kompendia, które mogą posłużyć nam jako jedne z możliwych map w przedzieraniu się przez informacyjny chaos. Dość pozytywnie odbieram podręczniki dostępne na rynku. Większość z nich jest interesująca. Oczywiście podręcznik powinien stanowić jedynie punkt wyjścia do samodzielnych eksploracji - nie możemy sie do niego ograniczać. Ale jako pakiet startowy - sprawdza się całkiem nieźle. 
Co mi zatem przeszkadza?
Przeszkadza mi sam przymus - to że się zmusza innych do edukacji zamiast inspirować.  
Przeszkadza mi instrumentalne, przedmiotowe podejście do uczniów, tresowanie ich według z góry przyjętego wzorca. 
Przeszkadza mi postrzeganie ich jako bezrozumne istoty, które wymagają urobienia. 
Przeszkadza mi postrzeganie szkoły jako 
miniatury państwa autorytarnego, opartej na posłuchu i karności. 
Przeszkadza mi obsesyjna koncentracja na wynikach i miejscach w rankingu.
Przeszkadza mi pomijanie dziecięcych zainteresowań.
Przeszkadza mi brak indywidualizacji - nierozpoznanie mocnych stron uczniów, niedocenianie ich różnorodności. 

Jeśli będziemy podmiotowo, z szacunkiem i sympatią traktować uczniów, w procesie rozwoju nie zaszkodzą im testy, stopnie, podręczniki, lekcje ani wykłady. Choć oczywiście one też nie są konieczne - znam szkoły, gdzie z powodzeniem nauczyciele radzą sobie bez nich...

Tomasz Tokarz

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

10 blokad w pracy nauczycieli

Celem edukacji jest rozwój dziecka