Pułapki rywalizacji



Żyjemy w świecie mierników i wskaźników, rankingów i wykresów efektywności. Ekscytujemy się ocenami, nagrodami, pozycjami w konkursach. Porównujemy i zestawiamy. Eksponujemy wyniki testów. Wklejamy na fb zdjęcia dyplomów z paskami. 
Wymagamy od młodych ludzi uczestnictwa w edukacyjnym wyścigu. Warto zastanowić się nad sensownością takich działań. Zadać pytanie komu one służą? Czy istotnie naszym dzieciom.

W szkole może być sporo miejsca na sensowne współzawodnictwo. Współzawodnictwo - ale nie rywalizację, opartą postrzeganiu innych uczniów jako rywali, przeciwników w walce o określone dobra (gwiazdki, naklejki, oceny), wydzielane odgórnie - przez nauczyciela. Nie służy to realizacji celów edukacyjnych. Zakłóca rozwój uczniów.

Człowiek jest przecież istotą społeczną, z natury predestynowaną do współdziałania. Wystarczy przyjrzeć się dzieciom, które nie są poddane zewnętrznej presji bycia lepszymi od innych. Pomagają sobie wzajemnie, wspierają w realizowaniu zadań, okazują zrozumienie dla słabości. Czerpią radość ze wspólnej aktywności. Wprowadzenie sztucznych mobilizatorów szkodzi temu procesowi.
Wymuszona rywalizacja, przekonuje Peter Grey autor książki „Wolne dzieci – nieustanne ocenianie i porównywanie uczniów przekazują dzieciom informację, że każde z nich powinno zająć się przede wszystkim sobą i być lepszym niż inni. Pomaganie kolegom może być uznane za oszukiwanie, a nawet zaszkodzić samemu pomagającemu, jeśli podniesie średnią ocen i obniży jego pozycję w klasie. Uczniowie czujący na sobie największą presję sukcesu dobrze to rozumieją: stają się bezwzględnymi bojownikami o oceny i pozycję. Ich celem nie jest współpraca, ale pokonanie innych".

Rywalizacja nie służy wzmacnianiu poczucia wartości. Wbrew pozorom nie buduje bardziej pozytywnego wyobrażenia o siebie. Pompuje ego, co jednak nie przekłada się na rzeczywiste samozadowolenie. Ludzie który weszli w tryb odgórnie sterowanego konkurowania (a przecież z takim mamy do czynienia w szkole) stają się zależni od oceny innych. Brakuje im poczucia autonomii. Efektem jest bierna adaptacja do oczekiwań płynących z zewnątrz. Taki model uczy dzieci, że sukces w życiu bezpośrednio wynika z tego, jak zostaniemy ocenieni przez innych – a nie jest pochodną wewnętrznej satysfakcji i poczucia sensu.
Rywalizacja nie ma wiele wspólnego z naturalną u człowieka chęcią doskonalenia się, potrzebą bycia coraz lepszym w dziedzinie, na której się zna, do której ma predyspozycje, do wykonywania pracy, która sprawia mu radość i dzięki której może zrobić coś wartościowego dla innych. Tu chodzi o pokonanie konkurenta, rozbicie przeciwnika, zademonstrowanie mu swej wyższości. Tymczasem prawdziwy rozwój polega na zmaganiu z samym sobą, z naszymi słabościami, z deficytami i blokadami, które hamują proces odkrywania siebie i utrudniają podążanie za marzeniami.

Jak pisze Gerald Huther: „ludzie podlegający naciskowi konkurencji nie rozwijają się i nie wykorzystują swoich możliwości. W wyniku konkurencji można wykształcić fachowych idiotów i wyczynowych sportowców, ale nie ludzi wszechstronnie wykształconych, kompetentnych na wielu obszarach, rozważnych, myślących perspektywicznie i działających odpowiedzialnie, silnych, pozostających w zgodzie ze sobą, zdolnych do nawiązywania relacji międzyludzkich”.

Rywalizacja nie służy wreszcie budowaniu dobrych relacji. Niszczy ducha współpracy. Prowadzi do konfliktów, walk, zawiści. Jest przeciwskuteczna jeśli chodzi o interes całej grupy. Wiele badań pokazuje, że kiedy eliminujemy czynnik rywalizacyjny zespół pracuje sprawniej, efektywniej, osiąga lepsze wyniki.

Zamiast wyścigów z medalami i pucharami moglibyśmy zatem organizować pokazy/wernisaże, gdzie młodzi ludzie prezentowaliby efekty swojej twórczej pracy, czy jeszcze lepiej - warsztaty, gdzie wzajemnie by się nimi dzielili.
Edukacja to nie zawody. Istotą uczenia się nie jest zdystansowanie innych uczniów, zamanifestowanie przewagi, dokarmienie ego kosztem pozostałych. Chodzi tu o zdobycie wiedzy, umiejętności, kompetencji pozwalających na lepsze rozumienie siebie i świata. Każdy zmierza do rozwoju własną drogą i własnym tempem. W tym procesie nie ma wygranych i przegranych. Każdy może być zwycięzcą.

Tomasz Tokarz

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

10 blokad w pracy nauczycieli

Celem edukacji jest rozwój dziecka

Edukacja według Ellen Key