Lęk przed nieznanym


Kiedy czytam tyrady przeciw Internetowi (np. że korzystanie z niego prowadzi do większej powierzchowności), przypomina mi się słynna teza Platona (w "Fajdrosie"), który podobnych argumentów (włożonych w usta Sokratesa) używał odnośnie... książek, ściślej - tekstów. Pismo w jego przekonaniu było nieludzkie, uprzedmiatawiające, niszczyło pamięć i osłabiało myślenie, narażało na niejednoznaczność. Było niebezpiecznym narzędziem w rękach ignorantów. "Ten wynalazek niepamięć w duszach ludzkich posieje, bo człowiek, który się tego wyuczy, przestanie ćwiczyć pamięć; zaufa pismu i będzie sobie przypominał wszystko z zewnątrz, ze znaków obcych jego istocie, a nie z własnego wnętrza, z siebie samego". [Dzięki pismu] "Uczniom swoim dasz tylko pozór mądrości, a nie mądrość prawdziwą. Posiądą bowiem wielkie oczytanie bez nauki i będzie się im zdawało, że wiele umieją, a po większej części nie będą umieli nic i tylko obcować z nimi będzie trudno; to będą mędrcy z pozoru, a nie ludzie mądrzy naprawdę." "Ten, co myśli, że sztukę w literach zostawia, i ten, co ją chce z nich czerpać, jak gdyby z liter mogło wyjść coś jasnego i mocnego, to człowiek bardzo naiwny" "kiedy się mowę raz napisze, wtedy się ta pisana mowa toczyć zaczyna na wszystkie strony i wpada w ręce zarówno tym, którzy ją rozumieją, jak i tym, którym nigdy w ręce wpaść nie powinna" Czy nie są to tezy niemal identyczne z tymi, które zawierają krytykę edukacji sieciowej? I tu, i tu przebija lęk przed nowatorską zewnętrzną technologią. I jeśli nawet, w obu przypadkach, część tez może okazać się zasadna - to stawiane są z pozycji innej, nieadekwatnej racjonalności. Mierzymy nowe zjawiska za pomocą narzędzi stworzonych pod stare. Pismo być może osłabiało pamięć (choć jak to zbadać?) czy narażało na niejednoznaczność, ale jednocześnie otwierało niespotykanie wiele nowych możliwości rozwoju. Modyfikowało sposób myślenia i działania. Przeobrażało świadomość.
Podobnie jest z nowoczesnymi technologiami. Ograniczają pewne obszary naszego funkcjonowania i rozszerzają nas na inne. Czy powodują jakieś dysfuncje? - zapewne tak. Upośledzają pewne części naszych mózgów? - możliwe. A jednocześnie rozwijają inne kompetencje. Tak jak wszystko inne, co robimy. Nie niszczymy za ich pomocą naszego kontaktu z rzeczywistością - przekształcamy go, nadajemy mu nową formę, którego znaczenia jeszcze dzisiaj do końca nie pojmujemy. Tomasz Tokarz

Komentarze

  1. Znając - możliwe , że pobieżnie ale zawsze - sposób rozwoju mózgu , należy z całą mocą podkreślić, że nie stwierdzono do tej pory aby dzieci uzależnione od urządzeń multimedialnych miały mózgi większe od Einsteina . Przeciwnie - niepełna integracja sensoryczna i ograniczenie rozwoju prawej półkuli mózgu poprzez jednostajny rodzaj intensywnych bodźców powoduje wielorakie zaburzenia .Dlatego - porównanie internetu do książki jest dla mnie dość nieadekwatne. Ja świetnie pojmuję znaczenie wad rozwoju tabletowych dzieci obcując z nimi na co dzień i z przerażeniem obserwując, jak bardzo przestają wierzyć w swoje możliwości uważając internet za boga - cudotwórcę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty